Półtora roku śledztwa i wciąż bez zarzutów. Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy bada działalność spółki neurochirurgów w szpitalu w Mogilnie. Dotychczas przesłuchano kilkudziesięciu świadków, ale sami lekarze wykonujący zabiegi nie zostali jeszcze wezwani na przesłuchanie.
- Postępowanie wszczęto pod koniec 2024 roku wskutek zawiadomienia nowej dyrekcji szpitala. Audyt wykazał wątpliwości co do ekonomicznego uzasadnienia umowy z zewnętrzną firmą - przekazała zastępczyni prokuratora okręgowego Agnieszka Adamska-Okońska.
Śledztwo ma dwa wątki. Pierwszy: czy poprzednia dyrekcja działała na szkodę szpitala, zawierając umowę, która dawała spółce lekarzy aż 65 procent refundacji z NFZ, a szpitalowi zostawiała tylko 35 procent – przy czym to placówka zapewniała salę, sprzęt i personel. Drugi wątek dotyczy podejrzenia wyłudzeń – proste, krótkie zabiegi przeciwbólowe miały być rozliczane jako drogie procedury wymagające hospitalizacji.
NFZ po kontroli nałożył na szpital karę ponad 2,6 miliona złotych. Placówka złożyła zastrzeżenia. Prokuratura czeka teraz na opinię biegłego z zakresu zarządzania szpitalami i opinię dotyczącą rozliczeń z Funduszem. Działalność tej samej spółki w szpitalu w Miastku bada odrębne śledztwo nadzorowane przez prokuraturę w Słupsku, prowadzone przez CBA.
