Spłonął zabytkowy dworek w Królewcu w gminie Witkowo. Ogień zajął całą połać dachową, a zniszczenia są tak duże, że wyjątkowy obiekt z końca XIX wieku - od lat popadający w ruinę - w znacznej części przestał istnieć.
Gaszenie trwało wiele godzin. Na miejscu pracowało kilkanaście zastępów z sześciu jednostek. Strażacy musieli użyć drabiny mechanicznej i podnośnika hydraulicznego, żeby podawać wodę bezpośrednio na płonący dach. Największym problemem było zapewnienie odpowiedniej ilości wody. Pomógł mieszkaniec Szemborowa - użyczył własnej pompy i udostępnił studnię głębinową, dzięki czemu można było zasilać kolejne zastępy. Burmistrz Krzysztof Szoszorek zapewnił strażakom wyżywienie, a piekarnia Glanc dostarczyła słodki poczęstunek.
Historia dworku jest równie smutna, co jego koniec. Zbudował go pod koniec XIX wieku Erazm Brzeski herbu Bończa. Po wojnie majątek przejęły władze komunistyczne i urządziły tam PGR. Po likwidacji zakładu dworek stał pusty. Teraz ogień dopełnił dzieła zniszczenia. Okoliczności pożaru wyjaśniają służby.
